Działalność rolnicza jako wybryk?

Rolnicy na co dzień muszą się mierzyć z różnymi problemami: a to z pogodą, a to z wysokimi cenami środków ochrony roślin, a to niskimi cenami skupu, a to z dziwacznymi regulacjami. Przeciwności losu jest dużo. Mało kto się jednak spodziewał, że prawdziwym problemem dla rolnika okażą się jego najbliżsi sąsiedzi, którym działalność rolnicza przeszkadza. Obraz wsi bardzo szybko się zmienia. Postępująca urbanizacja dotyka także i terenów wiejskich. Coraz więcej Polaków chce mieszkać we własnym domu z dużym ogrodem i najlepiej na wsi. Ludzie ,,uciekają” z miasta z chęci ograniczenia kosztów życia oraz z wiarą w sielski obraz prowincji. Ich wyobrażenie o Arkadii, sielance i swojskim życiu na wsi niestety ma i swoje negatywne konsekwencje. Rolnicy zaczynają być w mniejszości. Praca rolnika zaczyna przeszkadzać współmieszkańcom – zwierzęta, nawozy, a nawet rośliny „śmierdzą”. Tak naprawdę nikt nie docenia tego co stało się przez lata w rolniczych gospodarstwach. Niewielu dostrzega to, że żywność produkuje się z zachowaniem bardzo rygorystycznych norm. Postępuje w zawrotnym tempie mechanizacja. Sposób gospodarowania dzisiaj, a jeszcze parę lat temu zmienił się nie do poznania. Zaobserwować możemy bardzo niepokojące zjawisko, że nowi mieszkańcy wsi najchętniej wysłaliby rolników na Księżyc. Zgrozą jest to, że rolnicza produkcja przeszkadza tym, którzy jeszcze niedawno sami żyli z roli i hodowli.

Rolnicy na co dzień muszą się mierzyć z różnymi problemami: a to z pogodą, a to z wysokimi cenami środków ochrony roślin, a to niskimi cenami skupu, a to z dziwacznymi regulacjami. Przeciwności losu jest dużo. Mało kto się jednak spodziewał, że prawdziwym problemem dla rolnika okażą się jego najbliżsi sąsiedzi, którym działalność rolnicza przeszkadza.

Obraz wsi bardzo szybko się zmienia. Postępująca urbanizacja dotyka także i terenów wiejskich. Coraz więcej Polaków chce mieszkać we własnym domu z dużym ogrodem i najlepiej na wsi. Ludzie ,,uciekają” z miasta z chęci ograniczenia kosztów życia oraz z wiarą w sielski obraz prowincji. Ich wyobrażenie o Arkadii, sielance i swojskim życiu na wsi niestety ma i swoje negatywne konsekwencje. Rolnicy zaczynają być w mniejszości. Praca rolnika zaczyna przeszkadzać współmieszkańcom – zwierzęta, nawozy, a nawet rośliny „śmierdzą”. Tak naprawdę nikt nie docenia tego co stało się przez lata w rolniczych gospodarstwach. Niewielu dostrzega to, że żywność produkuje się z zachowaniem bardzo rygorystycznych norm. Postępuje w zawrotnym tempie mechanizacja. Sposób gospodarowania dzisiaj, a jeszcze parę lat temu zmienił się nie do poznania. Zaobserwować możemy bardzo niepokojące zjawisko, że nowi mieszkańcy wsi najchętniej wysłaliby rolników na Księżyc. Zgrozą jest to, że rolnicza produkcja przeszkadza tym, którzy jeszcze niedawno sami żyli z roli i hodowli.

Paragraf jak pałka

W walkę z rolnikami zaprzęgnięte zostały paragrafy, policja i sądy. Sąsiedzi zdolni są powiadomić policję, że suszarnia za głośno chodzi, że kombajn przejeżdża w nocy wiejską drogą, że kosi w polu i tak dalej, i tak dalej – ot, normalne czynności w gospodarstwie, gdy trzeba spieszyć się z koszeniem przed zmianą pogody, zwieźć zboże do magazynów, wysuszyć. Okazuje się, że policja może to skutecznie uniemożliwić, a sąd wlepi grzywnę. ,,Batem” na rolników jest przepis art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń: kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Rolnik popełnia wybryk

Przepis art. 51 § 1 przede wszystkim uzależnia odpowiedzialność za wykroczenie od stwierdzenia, iż czyn sprawcy stanowi wybryk. Pojęcie wybryku wysuwa się zatem na pierwsze miejsce przy analizie ustawowych znamion tego wykroczenia. W rozumieniu potocznym i prawnym wybryk to zachowanie się, jakiego wśród konkretnych okoliczności czasu, miejsca i otoczenia ze względu na przyjęte zwyczajowo normy ludzkiego współżycia nie należało się spodziewać, które zatem wywołuje powszechne negatywne oceny społeczne i uczucia odrazy, gniewu, oburzenia. Wybryk charakteryzuje więc ostra sprzeczność z powszechnie akceptowanymi normami zachowania się.

Rolnicy muszą zejść do podziemia?

Jak z powyższego można wywnioskować, sądy traktują elementy działalności rolniczej, np. suszenie zboża, przejazd kombajnem w nocy wiejską drogą, koszenie w polu, jak zwyczajny wybryk, a więc coś, co jest sprzeczne z normami ludzkiego współżycia, wywołuje negatywne oceny, odrazę, gniew, oburzenie. Z tego typu sposobem rozumowania nie można się zgodzić. Na naszych oczach przekraczane są bowiem granice absurdu. Nie można dopuścić do sytuacji, w której działalność rolnicza zostanie sprowadzona do podziemia, że rolnicy będą musieli się ukrywać. Bo gdzie indziej, aniżeli na wsi mają oni prowadzić swoją działalność? Tym bardziej, że ewentualne przekroczenia hałasu mają najczęściej jednostkowy wymiar i związane są z koniecznością kończenia prac rolnych. Trudno zarzucić rolnikowi w takiej sytuacji działanie z premedytacją. Działalność rolnicza na wsi powinna być więc czymś normalnym, a nie być traktowana niemal jak chuligaństwo. Oczywiście nie mam na myśli tak drastycznych przypadków, np. gdy ktoś truje w sposób nieumiejętny współmieszkańców opryskami, nie spełnia podstawowych wymogów sanitarnych dotyczących hodowli zwierząt, trzymania obornika, z premedytacją powoduje hałas itp. Tego typu działania trzeba oczywiście z całą stanowczością zwalczać. Ale gdy ten sam paragraf, taką samą miarę przykłada się do rzetelnych i uczciwych gospodarczy – nie można już koło tego problemu przejść obojętnie. Od kogoś, kto sprowadził się na wieś, wybudował dom koło gospodarstwa rolnego można byłoby oczekiwać, że liczył się z tym, że koło niego będzie prowadzona działalność, że może być od czasu do czasu hałas maszyn rolniczych, ,,nieprzyjemny” zapach obornika, zapach zwierząt gospodarskich. Niestety, nic z tych rzeczy – taki sąsiad staje się często najbardziej zajadłym wrogiem rolnika. Zdecydowanie trzeba bronić się argumentem, że „wybrykiem” nie może być czyn, który nie tylko nie koliduje w rażący sposób z obowiązującymi w określonym kontekście sytuacyjnym normami zachowania się, ale wręcz wzbudza – w odbiorze powszechnym – oceny akceptacji, aprobaty, podziwu lub uznania. Tym właśnie jest działalność rolnicza. Należy tego stanowiska bronić i przeciwstawić się bezzasadnemu karaniu.

Łukasz Opaliński
adwokat,
Biuro DIR we Wrocławiu

Słowa prezesa

Jak żyć Panie Premierze?...

Przydatne linki
Kalendarz

Money.pl

Money.pl - Kliknij po więcej
Forex
 CHF / PLN 3,7868 -0,47% [17:39]
 EUR / JPY 128,8920 +0,60% [17:39]
 EUR / PLN 4,2964 -0,20% [17:39]
 USD / JPY 112,9900 +0,25% [17:39]
 USD / PLN 3,7669 -0,52% [17:39]
Wspierane przez Money.pl

Imieniny:
Janusz, Konrad