Giżyński: Padają kolejne mity w sprawie ASF

Szymon Giżyński podsumował, krótko modyfikacje w podejściu ministerstwa rolnictwa do zwalczania ASF. Bioasekuracja będzie miała bardziej charakter „opresyjny”, niż łagodnego sugerowania. Niedopełnienie jej wymogów w ognisku choroby, będzie skutkowało utratą  odszkodowania. Wiceminister zaznaczył również, że w odniesieniu do choroby padają kolejne mity jak np. to, że choroba nie może być szerzona przy udziale lekarzy weterynarii.

Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa oraz pełnomocnik rządu ds. działań związanych z wystąpieniem Afrykańskiego Pomoru Świń na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, podczas wczorajszego rozpoczęcia Międzynarodowej Konferencji Naukowej w Puławach, poświęconej „Chorobom świń o dużym znaczeniu ekonomicznym na tle sytuacji epizootycznej związanej z ASF” podkreślał, że bioasekuracja gospodarstw jest dla MRiRW elementem strategicznym, bo w znaczącym stopniu może się przyczynić do uniknięcia wystąpienia tej choroby w stadach trzody chlewnej.

Wiceminister tłumaczył zgromadzonym, że wraz z objęciem pełnomocnictwa rządu w zakresie ASF, zmienił sposób podejścia ministerstwa do problemu choroby w Polsce – trzeba było zacząć od sytuacji podstawowej, zdefiniowania strategii zwalczenia ASF. Mój poprzednik i wszyscy pozostali, zajmowali się strategią, całkiem inaczej sformułowaną niż teraz, bo określaną jako łagodzenie skutków występowania ASF w Polsce. To, nie tylko było niewystarczające, ale również niedopuszczalne, demobilizujące. Ja przyjmując to stanowisko, prosiłem, aby również mnie traktować jako pełnomocnika do spraw zwalczenia ASF i taką strategię pod czujnym okiem ministra rolnictwa zaczęliśmy konstruować i praktycznie wprowadzać w życie.

– Gdy około rok temu zastałem taki stan rzeczy, to bioasekuracja polegała na bardzo łagodnej perswazji, czyli tłumaczeniu tego, czego robić nie wypada. My zmieniliśmy natychmiast ten typ narracji, zmieniliśmy na perswazję, absolutnie czynną, w formie nakaz-zakaz. Zaczęliśmy od ulotki, którą w nakładzie miliona egzemplarzy, została polskim hodowcom dostarczona.W jasnej komunikacji czego nie wolno robić, z jasnym zarysowanym planem sankcyjnym. Jeżeli mówimy o bioasekuracji to ona ma już charakter nie perswazyjny, tylko ma charakter już opresyjny. Te doświadczenia, które pojawiły się w ostatnich tygodniach są tutaj poświadczeniem, że przyjęta i realizowana kilka miesięcy temu strategia, wychodzi im naprzeciw, na zderzenie czołowe – kontynuował.

Wiceminister jednoznacznie podkreślił, że nieprzestrzeganie bioasekuracji w momencie wystąpienia ogniska, skutkuje tym, że nie ma taryfy ulgowej, przy ubieganiu się o odszkodowanie za poniesione straty od państwa za to zdarzenie. – Jeżeli będzie wina po stronie rolnika, że doprowadził do sytuacji nie strzegąc siebie i dorobku życia przed inwazją ASF, dopuścił do tego i zostało to potwierdzone, nie ma możliwości odzyskania odszkodowań i będziemy tego przestrzegać. Jak również w sytuacji, kiedy zostaną potwierdzone w toku postępowań, że była to pewna przyczyna sprawcza, niedbalstwo, które bezpośrednio spowodowało, tak opłakane skutki – nie tylko w kontekście jednostkowym ale i zagrożenia na zewnątrz. Będzie to oczywiście penalizowane w postaci naruszenia prawa karnego.

Zmiana podejścia do występowania choroby ma również dotyczyć samych dochodzeń epizootycznych. Szymon Giżyński zauważył, że poszukiwanie wektora przeniesienia wirusa, nie powinno się skupiać wyłącznie na rozpatrzeniu udziału hodowcy w takim zdarzeniu. – Padły następne mity nie mówię tego ani z usprawiedliwianiem się, ani z żadną satysfakcją, tylko po badaniach pewnych sytuacji. Musieliśmy podać, że padają kolejne tabu. Jeszcze parę miesięcy temu, za wszystko był odpowiedzialny rolnik. Nie przychodziło nikomu do głowy, że ten wirus mógł być również transferowany poprzez zaniechanie, niedopuszczanie do świadomości, że mogą do tego dopuścić lekarze weterynarii i myśliwi. Teraz to padło. Padło w konkretnym postępowaniu, jest na tapecie, jest zarówno w rękach organów i służb, że jest również bardzo jasno poświadczone, wiecie państwo jaką ma to moc w rozstrzygnięciu. Moc prowadzącą do natychmiastowych urzędniczych decyzji, czyli rozstrzygnięcie w procesie postępowania epizootycznego. Jeżeli sytuacja w tym protokole będzie taka, że jednoznacznie jest stwierdzona czyjaś wina, po jakiejkolwiek stronie, to będzie to egzekwowane. Będzie to wystarczającą informacją, żeby nastąpiły pewne skutki prawne, zarówno w kontekście decyzji administracyjnych Inspekcji Weterynaryjnej, jak również jeśli będą takie wnioski, zgłoszenie do prokuratury, organów ścigania będzie to bardzo jasno prowadzone – powiedział.

Zauważył też, że w przypadku myśliwych trzeba być może stworzyć kodeks myśliwego i użytkownika lasu – bo tam, te reguły są również nieprzestrzegane. Wszyscy wiedzą, wszyscy o tym mówią po cichu musimy zrobić z tego system, który również będzie systemem sankcyjnym.

Jednocześnie wiceminister rolnictwa podkreślił, że bezwynikowe dochodzenia epizootyczne będą sprawdzane pod kątem wiarygodności –  Z drugiej strony trzeba sobie też powiedzieć, że jeśli będzie śledztwo w tej sprawie, w protokole epizootycznym będzie bezwynikowe, a problem będzie potężny, bo wirus został zawleczony w postaci kolejnego ogniska, w postaci kilku tysięcy sztuk, to również będzie to nie zostawiane same sobie, ale będzie oddane w ręce organów, które będą musiały stwierdzić wiarygodność. Nie może być innej sytuacji.

Wśród słabych elementów walki z ASF wiceminister wskazał brak szczegółowych danych w zakresie rzeczywistej liczebności pogłowia dzików. – Z tej całej sytuacji wyłamują się myśliwi i Polski Związek Łowiecki. My, nie dostajemy ani wiarygodnych informacji, ani wiarygodnych danych. Dochodzi do sytuacji takiej, jak w poprzednim sezonie łowieckim. Była informacja na samym początku, że w Polsce jest 80 tys. szt. dzików chodzących po lasach, a potem za ten sam okres wykonanie odstrzału prawie 300 tys. Z taką fikcją i nieprawda kończymy – podkreślił.

Na koniec, wiceminister podsumował, że sprawa zwalczania ASF w Polsce jest sprawą kluczową dla resortu rolnictwa. – Traktujemy z Janem Krzysztofem Ardanowskim misję zwalczania ASF bardzo zobowiązująco i bardzo konkretnie. To, co powiedziałem było bardzo szczere, nie z jakimiś odczuciami, że ktoś się może obrazić, bo w tym przypadku nie ma do tego konieczności, tu chodzi o najwyższe dobro publiczne, bezpieczeństwo publiczne i społeczne oraz gospodarki.

Źródło: farmer.pl

Słowa prezesa

Jeżeli prawdą jest, że „mowa jest srebrem a milczenie złotem”...

Przydatne linki
Kalendarz

Money.pl

Money.pl - Kliknij po więcej
Forex
 CHF / PLN 3,9392 +0,24% [17:19]
 EUR / JPY 119,4870 -0,18% [17:19]
 EUR / PLN 4,2835 +0,03% [17:19]
 USD / JPY 108,4940 -0,24% [17:19]
 USD / PLN 3,8887 -0,02% [17:19]
Wspierane przez Money.pl

Imieniny:
Roger, Serafina